Weekendowe bieganie

Ostatni weekend był biegowo bardzo ładnie przepracowany. W sobotę na Parkrunie zrobiłem 5km z czasem 25:36. Tabela wyników tutaj. Na biegu spotkałem się z kuzynami Radkiem i Darkiem oraz biegową ekipą. Pozdrowienia dla Was wszystkich Kochani  🙂

W niedziele natomiast wybrałem się wraz z moim zwariowanym teamem Jelonkowym do Miękini. Tutaj wykręciłem czas netto 47:57 (brutto: 48:10). Myślałem, że to moja życiówka na 10km ale jednak na III Biegu Niepodległości miałem lepszy czas 47:52 brutto.

Start uważam za udany, szczególnie, że ostatnio biegam mniej a częściej pojawiam się na siłowni. Wyszło więc takie dobre z przytupem wejście w sezon wiosennego biegania :). Dodam też, że warunki pogodowe były bardzo dobre – słonko grzało i wiał lekki, chłodny wiaterek.

Generalnie to mam słabą strategię na ciepłe dni. Muszę nad tym elementem popracować. Zdecydowanie bardziej komfortowo biega mi się gdy jest chłodniej.  Potrzebuję wygodnego nakrycia głowy abym się zbytnio nie opalał oraz jakiś pas z małymi porcjami napoju. Jednak jak już jest ciepło to pragnienie daje się we znaki. Pomysł więc jest aby się wspomóc w ciepłe dni… tylko trzeba przetestować go w boju 🙂 Wyniki z Miękini są dostępne tutaj.

Na koniec fota jak finishowałem 🙂

Finish biegu w Miękini

Link do zapisanej sesji biegowej jest dostępny tutaj.

Dziękuję ekipie Jelonkowej za wsparcie i za wspólnie podjęcie wezwania! Jesteście najlepsi! 🙂

9 thoughts on “Weekendowe bieganie”

  1. Super. Dwie uwagi – dzień przed startem (IMHO) powinieneś zrobić jakiś delikatny rozruch, a nie wyścig w parku. W moim przypadku dobrze działa kilka dni przerwy – wtedy jestem naładowany adrenaliną i żądzą walki … i to zdaje egzamin. Jeśli np. przyjdzie mi chęć pobicia jakiegoś wyniku to też zrobię 2-3 dni całkowitej przerwy i atak. Jeśli zauważyłeś aby u Ciebie to działało inaczej to sorry 😉 – patrz na siebie. I druga uwaga – czekam na jakieś sensowne starty. Miałeś możliwość pyknięcia pół maratonu to myślę, że trzeba było to zrobić. Kiedyś z chłopakami notorycznie się śmialiśmy z „ludków”, którzy kilka razy dłużej jadą w jedną stronę na start niż trwa sam start. Czyli walisz np. 2-3 godziny jazdy w jedną stronę aby pyknąć strat w 1-1,5h. Ująłbym to tak: „przerost formy nad treścią”. Jesteś w formie w której należy „pykać” starty w pół maratonach i wreszcie jakiś debiut w maratonie. Robisz starty 5-10 km jak kobiety w ciąży … . Postaw sobie poprzeczkę jakoś wyżej … . Pozdrawiam 🙂

    1. Dzięki za konstruktywne uwagi. Faktycznie wyścigi dzień wcześniej to nie było dobre jakbym zakładał życiówkę. Trochę źle do tego podszedłem bo wyszło, że można było zawalczyć. Ale było minęło to już historia. Teraz odpuszczam Zdzieszowice aby zawalczyć na połówce w Jeleniej. Tak więc podróż na start będzie trwać około 10 minut a bieg prawie 2h 🙂 Będzie Pan zadowolony 😀

      1. Między Zdzieszowicami, a Jelenią jest 6 tygodni przerwy – jaki związek ? Zakładam, że Ci się jednak do tych Zdzieszowic nie chce jechać. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *